Nastąpi 2-tygodniowa przerwa w publikacji tekstów (; Wakacje w końcu mamy [:
Przerwa…
Monia jeszcze nie wymyśliła tytułu :D
Niegdyś za górami i lasami żył pewien Łukasz, który był księciem, który nie mógł znaleźć szczęścia – swej księżniczki!
Kiedyś usłyszał od swego dziadka bajkę o księżniczce, która pocałowała żabę w udko i ta zmieniła się w księcia, którego poślubiła… pomyślał, że w jego przypadku może być podobnie i wyruszył w podróż w poszukiwaniu ukochanej!
Dotarł do doliny Kibron, która słynęła z nadmiaru żab z małymi oczkami.
Łukasz wszedł na pole pełne żab – były dosłownie wszędzie! Przypatrywał się każdej z osobna, lecz nie przyniosło to żadnych rezultatów – wszystkie żaby były identyczne! “Jak tu znaleźć moją ukochaną” wciąż się zastanawiał… postanowił nie tracić więcej czasu i zaczął całować żaby – każdą z osobna… pierwsza zmieniła się w piękną księżniczkę, lecz pustą w środku… książę postanowił nadal szukać ukochanej… następna żaba zmieniła się również w piękną księżniczkę… podobnie było z następną i następną… zdawało się nie być końca pustych księżniczek!
Minął tydzień, a księżniczek wciąż przybywało… książę zatracił wszelką nadzieję… tej nocy przyszedł do niego pewien Lis z okolicznego stada Lisów.
- na darmo zakłócasz spokój tej doliny! Twa księżniczka jest bliżej niż Ci się to wydaje! – powiedział Lis,
- jak to? – zapytał książę,
– nic nie wskórasz robiąc coś na siłę – kontynuuje Lis,
- gdzie ona jest! Powiedz mi! – powiedział książę, lecz nie otrzymał odpowiedzi, gdyż Lis umknął w ciemnościach,
“Cóż mam do stracenia” – pomyślał książę i rozpoczął wyczekiwanie… 
niestety nic… nic… i jeszcze raz nic… z dnia na dzień nadzieja wciąż malała, aż niemal całkowicie zniknęła!
Księże postanowił wrócić do domu. Podróż była dość długa i męcząca…
Gdy dotarł o wszystkim opowiedział swej matce i ojcu… jednak oni go wyśmiali.
Zrozpaczony Łukasz spędził noc na dworze przy fontannie, gdzie dość długo myślał o wypowiedzi Lisa…w końcu zasnął…
Następnego dnia, gdy się zbudził, przed jego oczyma przesiadywała dość mała żaba. Książę pomyślał, że to jest właśnie ta i zaczął ją gonić! Złapał i zaczął całować… niestety nic się nie stało…
Odechciało mu się żyć… powrócił do swej komnaty, w której na łóżku siedziała mysz – zwierzątko, które dostał niegdyś od pewnego wędrowca!
- Świat mnie nienawidzi, tylko Ty mi zostałaś… – powiedział, po czym położył się obok… leżał i rozmyślał… kilkakrotnie przewijała mu się w myślach wypowiedź Lisa… nie wierzę w te brednie! Nie potrzebuję księżniczki! Pocałował swą mysz na dobranoc i włożył do klatki, która leżała w rogu komnaty… następnie sam ułożył się do spania.
Nazajutrz się zbudził, w jego komnacie leżała królewna, która nie była pusta…
– Skąd się tu wzięłaś? – zapytał książę,
- Od zawsze tu byłam… – odpowiedziała królewna,
– Jak to możliwe, że wcześniej Cię nie widziałem?! – zapytał,
- To ja Monika nie poznajesz mnie? – odpowiedziała,
- Jedyna Monika, którą znam nam, to mysz moja, którą dostałem od pewnego wędrowca – powiedział Łukasz,
- jeszcze wczoraj byłam myszą, ale dzięki Tobie przemieniłam się! – powiedziała.
W tym momencie książę przypomniał sobie słowa Lisa…

Pewnie zastanawiasz się co było dalej… tego musisz się domyślić (;
PAMIĘTAJ! Czasami szczęścia nie trzeba szukać daleko, bo jest bliżej niż Ci się może wydawać – trzeba mu tylko pomóc (:
Kocie Udka
Bardzo dawno temu… za 4 lasami, 1/2 jeziora, 3/4 trawy (dość wysokiej) i półtorej kroku od mrówki za uchem wielbłąda – żył mość żaba na którego mawiano Udko.
Udko był bardzo przystojną żabą, która była bardzo smutna, gdyż jeden król miał piękną córkę i wielu przyjeżdżało starać się o nią. Miał ją dostać ten, kto jej imię zgadnie, a nasz Udko nie umiał mówić.
Pewnego razu, gdy Udko siedział na kamieniu, który był nagrzany od słońca… sparzył sobie swoje udka i bardzo go bolały.
Płakał, ale go nikt nie słyszał… wkrótce przyszedł kot
- dzien dobry – powiedział,
- dzień dobry – odpowiedział w myślach pan Udko.
Po “długiej” rozmowie Udko nadal płakał, a jego łzy leciały do jeziorka… wkrótce przypłynęła złota rybka.
Kot zobaczył rybkę i chciał ją zjeść! Udko się wystraszył i nie umiał rybki ostrzec, bo nie umiał mówić, ale ją ochronił walczenie! Rybka chciała się odwdzięczyć i dała mu 3 życzenia do spełnienia, ale nie wiedziała jakie bo jej nie chciał Udko powiedzieć i się rybka na niego obraziła.
Rybka strzeliła focha, po czym odpłynęła… udko się zdenerwował tym, że nie wykorzystał 3 życzeń i krzyknął z całych żabich płucek “ty złotnico” ze w całym, królestwie było go słychać!
Żaba leżała na ziemi… pojawił się kot, który powiedział “To ja królu, to ja odgadłem imię pięknej!”
Król się bardzo zdziwił, gdyż wcześniej nie widział gadających kotów.
Zawołał swą córkę i pokazał jej kota… ona jednak większą uwagę zwróciła na leżącą na ziemi żabę…
Pocałowała Udko w udko i Żaba zamieniła się w księcia… Udko wyjaśnił, że jakaś wstrętna czarownica rzuciła na niego czar ze nie mógł gadać ale czar prysnął.
Król powiedział “Nie możesz go poślubić! Imię twe odgadł ten oto kot!”, po czym pokazał córce kota! Zniesmaczona księżniczka usłuchała ojca, po czym wróciła z nim i kotem do zamku!
Za 2 dni miały się odbyć zaślubiny…
Biedny Udko siedział nad brzegiem jeziora, nie umiał zapomnieć o księżniczce… cały czas o niej myślał. Po chwili w jeziorze zobaczył, że nie jest już tym dawnym nieśmiałym Udkiem ale kimś, kto musi walczyć o swoje! Książę próbował się odstać do zamku, ale bezskutecznie – straż wrzuciła go do jeziora… leżał tam kilka dni! W końcu podpłynęła do niego złota rybka – ta, którą wcześniej obraził…
Złota rybka widziała całą sytuacje i zrobiło się jej żal księcia… postanowiła mu pomóc.
– Co to za książę, który nie potrafi sprawnie się wypowiadać? – Rybka dała mu dar mowy!
- Bez ukochanej księżniczki? – Pomogła mu się dostać do zamku i odzyskać królewnę.
- A teraz jakiś odpoczynek – przeniosła parę na bezludną wyspę, gdzie mogli spędzić wakacje…
KONIEC
Dżem
Dawno, dawno temu, za górami
i lasami…
Żył sobie pewien bardzo niski pan, który miał za wysoko, żeby dosięgnąć do półki z dżemem. Bardzo lubił dżem ale nie mógł go dosięgnąć. W swojej pustej głowie wymyślił ze weźmie drabinę! Wszedł na nią, ale spadł! Wywołał trzęsienie ziemi bo był za ciężki. No i przyszła jego duża żona, która była stonogą i pomogła mu wstać z ziemi! wzięła go na kolanka i zaczęła głaskać. “Moja gwiazdo” powtarzała. Powiedziała też, żeby się nie martwił, bo wesele już było wiec się już zagoiło i podała mu słoik. Okazało się, ze słoik jest pusty! Pan zwalił na żonę, jednak po chwili doszedł do wniosku, ze się myli, bo sam zjadł i ja przeprosił… dał żonie dziubka i happy end…
<NAPISY>
Mały pan zorientował się, że dżem jest w lodówce a słoik był po ogórkach…